Pełnią księżyca błyszczą twoje oczy
a gwiazd tysiące pływają po fali
dłoń niecierpliwie czule nęci mroczy
nie widząc mglistej poświaty w oddali.
W zachwycie nocy błądzę ust obłędem
szukając westchnień rozkoszy lubieżnie
nie widzę cienia drzew rosnących rzędem
szumiących topól ścieżek ciemnych bieżnie.
Rozpalasz dreszcze jak błędne ogniki
co zagubionych na manowce wiodą
ach jak ja lubię pamięci zaniki
złączone jaźnie nad mdlejącą wodą.
niedziela, 12 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz