sobota, 31 stycznia 2009
Są takie łzy,o które nie pytamy,
Takie,co zasnąć nie pozwolą nocą,
Dla których wiele w życiu pokonamy,
Choć mają gorycz,lecz tym nie zaskoczą.
Są łzy, co koją uczucia zranione,
Co na policzkach, jak diamenty błyszczą,
Takie, co tulą serca przerażone,
I takie, które każdą miłość zniszczą.
Są łzy, co płyną, choć usta się śmieją,
Gdy serce radosną mocą wypełnione,
I takie, dla których lody topnieją,
Takie, co płyną, kiedy ciało płonie.
Są łzy, co czas je pod powieką skrywa,
Bo ukryć bólu nie umiały swego.
I chociaż często z oka łza ta spływa,
Ty wtedy płaczesz…czy ktoś wie dlaczego
Takie,co zasnąć nie pozwolą nocą,
Dla których wiele w życiu pokonamy,
Choć mają gorycz,lecz tym nie zaskoczą.
Są łzy, co koją uczucia zranione,
Co na policzkach, jak diamenty błyszczą,
Takie, co tulą serca przerażone,
I takie, które każdą miłość zniszczą.
Są łzy, co płyną, choć usta się śmieją,
Gdy serce radosną mocą wypełnione,
I takie, dla których lody topnieją,
Takie, co płyną, kiedy ciało płonie.
Są łzy, co czas je pod powieką skrywa,
Bo ukryć bólu nie umiały swego.
I chociaż często z oka łza ta spływa,
Ty wtedy płaczesz…czy ktoś wie dlaczego
Dziwny świat
Dziwny świat...
Świat przepiękny,
Niepojęty...
Lecz zawsze uśmiechnięty.
Nie widział w życiu niczego złego.
Nie słyszał umierającego.
Nie chodził po ścieżkach śmierci.
I od zawsze był w naszej pamięci.
Myśli, że każdy ma swoje miejsce.
Sądzi, że raj jest na ziemi.
I że ludzie są zbawieni.
Lecz ja myślę,
że ten świat,
Podąża szybko jak wiatr.
Nie widzi nędzy, słabości i sprzeczności.
Widzi tylko to co chce widzieć.
I czasem myślę,
Że nie ma dla mnie miejsca
W tym wielkim świecie...
Dziwny świat...
Świat przepiękny,
Niepojęty...
Lecz zawsze uśmiechnięty.
Nie widział w życiu niczego złego.
Nie słyszał umierającego.
Nie chodził po ścieżkach śmierci.
I od zawsze był w naszej pamięci.
Myśli, że każdy ma swoje miejsce.
Sądzi, że raj jest na ziemi.
I że ludzie są zbawieni.
Lecz ja myślę,
że ten świat,
Podąża szybko jak wiatr.
Nie widzi nędzy, słabości i sprzeczności.
Widzi tylko to co chce widzieć.
I czasem myślę,
Że nie ma dla mnie miejsca
W tym wielkim świecie...
Życie jest muzyką...
wybiera różne tony,
nie patrzy czy jesteś radosny,
czy zmartwiony...
Dostraja się do Twojej rzeczywistości,
z wszechogarniając
wybiera różne tony,
nie patrzy czy jesteś radosny,
czy zmartwiony...
Dostraja się do Twojej rzeczywistości,
z wszechogarniając
u Ciebie zawsze gości
i wszędzie się wdziera
raz fałszywe tony wybiera...
Potem proste nuty,ale brzmiące wzniośle...
by wreszcie wybrzmieć radośnie
pod same gwiazdy się wznieść...i
wygrać Odę na życia cześć...
To jest gra na jeden utwór
tylko na chwilę...
To Twoje życie które zaraz się skończy...
Tylko Ty...
możesz uchwycić melodię i stać się motylem...
Tylko Ty możesz w Nim zatańczyć !!!
wtorek, 27 stycznia 2009
Ora tocca me......altra volta perso tutto...
ora tocca me...non posso crederci e vero....
ora tocca me....amaro come mai....
ora tocca me.....lacrima cade....
ora tocca me.....pelle brucia...
ora tocca me.....il cuore pianggi...
ora tocca me...non ...sentti nesunno....
ora tocca me....non si puo scapare....
ora tocca me.....e tu sei lontanooo..
ora tocca me.....
ora tocca me ....
ora tocca me...non posso crederci e vero....
ora tocca me....amaro come mai....
ora tocca me.....lacrima cade....
ora tocca me.....pelle brucia...
ora tocca me.....il cuore pianggi...
ora tocca me...non ...sentti nesunno....
ora tocca me....non si puo scapare....
ora tocca me.....e tu sei lontanooo..
ora tocca me.....
ora tocca me ....
niedziela, 25 stycznia 2009
Jesteś powietrzem,które drzewa pieści
rękoma z błękitu
Jesteś skrzydłem ptaka,
który nie trąca liści
Płynie
Jesteś zachodnim słońcem
pełnym świtów
Bajką ze słów,które mówi się
westchnieniem
Czym Ty jesteś?
Dla mnie - świeżą wodą
wytrysła na skwarnej pustyni
sosną ,która cień daje
drżącą osiką,która współczuje
dla zziębniętych -słońcem
dla konających-bogie
rękoma z błękitu
Jesteś skrzydłem ptaka,
który nie trąca liści
Płynie
Jesteś zachodnim słońcem
pełnym świtów
Bajką ze słów,które mówi się
westchnieniem
Czym Ty jesteś?
Dla mnie - świeżą wodą
wytrysła na skwarnej pustyni
sosną ,która cień daje
drżącą osiką,która współczuje
dla zziębniętych -słońcem
dla konających-bogie
Ty rozbłysły w każdej gwieździe
której na imię miłość...
Corre.....mio pensiero....la testa vuota...
cosa fato io....luce ...nooo....tu sei lontano.....
perso giorni.....cuorre bata...
nessuno non senti...
sono sola..
..e tu....non ti vergonia...
sei diavolo....penso....
da vero.... ho no....
perso giornii ...
orologio..fa suo volo...lo sento..
dove sei diavolo....
diavolo non c"e......mio cuore piangi...
ancora nostalgia...??
No peggio...mi sento nuda...
sensa pele...cosa mi fato...diavolo?....
pero diavolo non c"e.
Vado da sola....neve....giacio...
luce....lontanooo...lo vedo...pero c"e diavolo
camina ...lo sento....prendi chi adesso...
paura non c"e piu....c"e solo diavolo...
lontano.....
cosa fato io....luce ...nooo....tu sei lontano.....
perso giorni.....cuorre bata...
nessuno non senti...
sono sola..
..e tu....non ti vergonia...
sei diavolo....penso....
da vero.... ho no....
perso giornii ...
orologio..fa suo volo...lo sento..
dove sei diavolo....
diavolo non c"e......mio cuore piangi...
ancora nostalgia...??
No peggio...mi sento nuda...
sensa pele...cosa mi fato...diavolo?....
pero diavolo non c"e.
Vado da sola....neve....giacio...
luce....lontanooo...lo vedo...pero c"e diavolo
camina ...lo sento....prendi chi adesso...
paura non c"e piu....c"e solo diavolo...
lontano.....
piątek, 23 stycznia 2009
Ukryta w obłokach marzeń
boję się spojrzeć w słońce
Uciekam w cień
i stamtąd obserwuję
jak ucieka czas
Pochylam się nad kartką
i próbuję uratować
wymykające się słowa
Pojedyncze wyrazy
które razem tworzą
nierealną całość
Zapisuję w pamięci
błękit twoich oczu
i tysiąc niewypowiedziany
boję się spojrzeć w słońce
Uciekam w cień
i stamtąd obserwuję
jak ucieka czas
Pochylam się nad kartką
i próbuję uratować
wymykające się słowa
Pojedyncze wyrazy
które razem tworzą
nierealną całość
Zapisuję w pamięci
błękit twoich oczu
i tysiąc niewypowiedziany
Notuję
promienie słońca
oświetlające twoją twarz
Zadaje głośno pytanie
odpowiada mi echo
przytula mnie cisza...
czwartek, 22 stycznia 2009
Jakże pogodne, jakże radosne.
Nie zadowolę się gestem jednym,
chociaż mój język jest taki biedny,
by móc wyrazić słowa miłosne,
jakże pogodne, jakże radosne.
Nie zadowolę się jednym zdaniem,
chociaż zaręczam za jego trwanie,
bu udowodnić chwile miłosne,
jakże pogodne, jakże radosne.
Nie zadowolę się jednym gestem,
chociaż z natury oszczędny jestem,
by móc okazać czyny miłosne,
jakże pogodne, jakże radosne.
Nie zadowolę się, bo nie muszę,
chociaż tak bardzo pożądam wzruszeń,
byś łzy ujrzała wiary miłosnej,
jakże pogodne, jakże radosne.
Nie zadowolę się, bom już rady,
że tak wspaniałe miewam układy,
i wciąż odczuwam szczęście miłosne,
jakże pogodne, jakże radośnie...
Nie zadowolę się gestem jednym,
chociaż mój język jest taki biedny,
by móc wyrazić słowa miłosne,
jakże pogodne, jakże radosne.
Nie zadowolę się jednym zdaniem,
chociaż zaręczam za jego trwanie,
bu udowodnić chwile miłosne,
jakże pogodne, jakże radosne.
Nie zadowolę się jednym gestem,
chociaż z natury oszczędny jestem,
by móc okazać czyny miłosne,
jakże pogodne, jakże radosne.
Nie zadowolę się, bo nie muszę,
chociaż tak bardzo pożądam wzruszeń,
byś łzy ujrzała wiary miłosnej,
jakże pogodne, jakże radosne.
Nie zadowolę się, bom już rady,
że tak wspaniałe miewam układy,
i wciąż odczuwam szczęście miłosne,
jakże pogodne, jakże radośnie...
wtorek, 20 stycznia 2009
Dziękuję, że jesteś przy mnie...
spokojnej nocy - śpij słodko!
spokojnej nocy - śpij słodko!
Pomóż odnaleźć słońca promienie
lustro księżyca w błękitnej toni
nie daj mi samej na skale siedzieć
przed snem ponurym zechciej obronić
bezgłośnie proszę gdy blady ranek
i noc zapada tuląc policzek
nie mów że będziesz i że na zawsze
nie muszę tego już teraz wiedzieć
szepnij cichutko kryjąc w ramionach
jak bardzo ważna jest każda chwila
gdy na kolanach jestem wtulona
i kiedy możesz blisko mnie trzymać
zapisz na skórze wszelkie pragnienia
ja ci odpowiem z równą czułością
nie daj zbyt długo na siebie czekać
bądź trochę ze mną z losem się drocząc.
lustro księżyca w błękitnej toni
nie daj mi samej na skale siedzieć
przed snem ponurym zechciej obronić
bezgłośnie proszę gdy blady ranek
i noc zapada tuląc policzek
nie mów że będziesz i że na zawsze
nie muszę tego już teraz wiedzieć
szepnij cichutko kryjąc w ramionach
jak bardzo ważna jest każda chwila
gdy na kolanach jestem wtulona
i kiedy możesz blisko mnie trzymać
zapisz na skórze wszelkie pragnienia
ja ci odpowiem z równą czułością
nie daj zbyt długo na siebie czekać
bądź trochę ze mną z losem się drocząc.
Nie zapomnę Cię nigdy,
chociaż wieki miną,
jesteś w mej pamięci zaciszną doliną.
Do której powracam, gdy jestem w
rozterce, by chmurką radości otulić
swe serce.
W moim życiu jesteś już kimś zapisanym,
jako człowiek dobry i godny pochwały.
Który swą postawą i serduszka
biciem, jest jakby aniołkiem
ukrytym w błękicie. Już dawno słonko jest za chmurkami.
Ciemność nadchodzi dużymi krokami.
Zza ściany słychać ludzkie chrapanie.
Gwiazdki mrugają na przywitanie.
Wskakuj do łóżka, miej słodki sen,
Bo jutro Cię czeka wspaniały dzień!
chociaż wieki miną,
jesteś w mej pamięci zaciszną doliną.
Do której powracam, gdy jestem w
rozterce, by chmurką radości otulić
swe serce.
W moim życiu jesteś już kimś zapisanym,
jako człowiek dobry i godny pochwały.
Który swą postawą i serduszka
biciem, jest jakby aniołkiem
ukrytym w błękicie. Już dawno słonko jest za chmurkami.
Ciemność nadchodzi dużymi krokami.
Zza ściany słychać ludzkie chrapanie.
Gwiazdki mrugają na przywitanie.
Wskakuj do łóżka, miej słodki sen,
Bo jutro Cię czeka wspaniały dzień!
Ulicami szczęście człapie
jesień chłodzi, twarz jak papier
mija ludzi, aut szpalery
„złapię grypę bez kozery”
„znajdę sobie kącik ciepły
aby siły me okrzepły
gdzie za wikt i opierunek
dam skosztować szczęścia trunek”
w sklepie więc zaczepia ludzi
może w kimś współczucie wzbudzi
nikt nie spojrzy na nie wcale
w zakupowym trwając szale
jeden z drugim z wózkiem lata
jakby nadszedł koniec świata.
„Tu ludziska zbyt zajęci
może w domach się poszczęści”
lecz nadzieja szybko pryska
trudno będzie tu coś zyskać
mama czas ma już zabity
przez seriali mnogie „hity”
zaś przy drugim odbiorniku
tata sportu ma bez liku
dziecko zaplątane w „sieci”
z wypiekiem w czacie siedzi.
po mieszkaniach się błąkało
lecz narzucać się nie chciało
„Z nimi mieszkać? czysta strata
gdyby się z takimi zbratać”.
Jaki morał stąd wynika?
Chwytaj szczęście, szybko znika.
jesień chłodzi, twarz jak papier
mija ludzi, aut szpalery
„złapię grypę bez kozery”
„znajdę sobie kącik ciepły
aby siły me okrzepły
gdzie za wikt i opierunek
dam skosztować szczęścia trunek”
w sklepie więc zaczepia ludzi
może w kimś współczucie wzbudzi
nikt nie spojrzy na nie wcale
w zakupowym trwając szale
jeden z drugim z wózkiem lata
jakby nadszedł koniec świata.
„Tu ludziska zbyt zajęci
może w domach się poszczęści”
lecz nadzieja szybko pryska
trudno będzie tu coś zyskać
mama czas ma już zabity
przez seriali mnogie „hity”
zaś przy drugim odbiorniku
tata sportu ma bez liku
dziecko zaplątane w „sieci”
z wypiekiem w czacie siedzi.
po mieszkaniach się błąkało
lecz narzucać się nie chciało
„Z nimi mieszkać? czysta strata
gdyby się z takimi zbratać”.
Jaki morał stąd wynika?
Chwytaj szczęście, szybko znika.
Świat przepiękny, niepojętny,
Jest jak człowiek,
Czysty, święty,
Nie zobaczył, w oknie zła,
Nie doznał, co to łza,
Nie poczuł, bólu i cierpienia,
Nie słyszał, umierającego skomlenia,
Nieświadomy, co to strach,
Niewidomy, na szczęk blach,
I wie tylko, co to szczęście,
Myśli, że każdy ma swe miejsce,
Sądzi, że raj jest na Ziemi,
I że ludzie są zbawieni..
Jest jak człowiek,
Czysty, święty,
Nie zobaczył, w oknie zła,
Nie doznał, co to łza,
Nie poczuł, bólu i cierpienia,
Nie słyszał, umierającego skomlenia,
Nieświadomy, co to strach,
Niewidomy, na szczęk blach,
I wie tylko, co to szczęście,
Myśli, że każdy ma swe miejsce,
Sądzi, że raj jest na Ziemi,
I że ludzie są zbawieni..
Świat przepiękny, niepojętny,
Jest jak człowiek,
Czysty, święty,
Nie zobaczył, w oknie zła,
Nie doznał, co to łza,
Nie poczuł, bólu i cierpienia,
Nie słyszał, umierającego skomlenia,
Nieświadomy, co to strach,
Niewidomy, na szczęk blach,
I wie tylko, co to szczęście,
Myśli, że każdy ma swe miejsce,
Sądzi, że raj jest na Ziemi,
I że ludzie są zbawieni..
Jest jak człowiek,
Czysty, święty,
Nie zobaczył, w oknie zła,
Nie doznał, co to łza,
Nie poczuł, bólu i cierpienia,
Nie słyszał, umierającego skomlenia,
Nieświadomy, co to strach,
Niewidomy, na szczęk blach,
I wie tylko, co to szczęście,
Myśli, że każdy ma swe miejsce,
Sądzi, że raj jest na Ziemi,
I że ludzie są zbawieni..
niedziela, 18 stycznia 2009
Myśli się rodzą w sercu...
Myśli się rodzą w sercu,
a mózgiem człowiek czuje.
Krople w morzu są słodkie,
a wody jeziora słone...
Moja codzienność jak wiersz ten,
jak woda przeskakuje wesoło
z kamienia na kamień -
o brzeg życia rozbijana
w rozbryzgi kropli i piany...
Moje istnienie jest dobrą wodą
wielką i czystą - zatrzymaną czasem
szept myśli wszystko,
co gra mi w duszy
karmi nadzieją zapomnienia głuszy...
Myśli się rodzą w sercu,
a mózgiem człowiek czuje.
Krople w morzu są słodkie,
a wody jeziora słone...
Moja codzienność jak wiersz ten,
jak woda przeskakuje wesoło
z kamienia na kamień -
o brzeg życia rozbijana
w rozbryzgi kropli i piany...
Moje istnienie jest dobrą wodą
wielką i czystą - zatrzymaną czasem
szept myśli wszystko,
co gra mi w duszy
karmi nadzieją zapomnienia głuszy...
Kocham słońce, morze, plażę,
ale góry, o nich marzę.
Te wędrówki górskim szlakiem,
są mym szczęściem, dobrym znakiem.
A potoki i doliny,
w nich się kocham bez przyczyny.
Co polany w sobie mają?
Swym urokiem zachwycają.
Rosną na nich bujne trawy,
dzwonki górskie, dziewięćsił łaskawy.
Nie używa swojej siły,
lecz jest oczom bardzo miły.
Morskie Oko śle ukłony,
Czarny Staw jest wyżej położony.
Piękne wokół ma oblicze.,
ile szczytów, niechże zliczę.
Chyba każdy ma w zamiarze
być na szczycie swoich marzeń.
Chce się wdrapać hen do góry,
sięgnąć głową białej chmury.
A gdy idziesz pewnym szlakiem
krok po kroku, znak za znakiem,
to odkryjesz piękną sprawę,
przed oczyma masz Siklawę.
To wodospad nasz tatrzański,
piękny, duży, wielkopański.
Z wielką siłą z góry spada,
niczym wielka estakada.
A jaskinia Mylna, Mroźna,
wcale nie jest taka groźna.
Warto zajrzeć do jej wnętrza,
swym urokiem nas zachęca.
Zatem mówię moi mili,
jak nie kochać każdej chwili
tam spędzonej pośród szczytów.
Serce rośnie od zachwytu!!!
ale góry, o nich marzę.
Te wędrówki górskim szlakiem,
są mym szczęściem, dobrym znakiem.
A potoki i doliny,
w nich się kocham bez przyczyny.
Co polany w sobie mają?
Swym urokiem zachwycają.
Rosną na nich bujne trawy,
dzwonki górskie, dziewięćsił łaskawy.
Nie używa swojej siły,
lecz jest oczom bardzo miły.
Morskie Oko śle ukłony,
Czarny Staw jest wyżej położony.
Piękne wokół ma oblicze.,
ile szczytów, niechże zliczę.
Chyba każdy ma w zamiarze
być na szczycie swoich marzeń.
Chce się wdrapać hen do góry,
sięgnąć głową białej chmury.
A gdy idziesz pewnym szlakiem
krok po kroku, znak za znakiem,
to odkryjesz piękną sprawę,
przed oczyma masz Siklawę.
To wodospad nasz tatrzański,
piękny, duży, wielkopański.
Z wielką siłą z góry spada,
niczym wielka estakada.
A jaskinia Mylna, Mroźna,
wcale nie jest taka groźna.
Warto zajrzeć do jej wnętrza,
swym urokiem nas zachęca.
Zatem mówię moi mili,
jak nie kochać każdej chwili
tam spędzonej pośród szczytów.
Serce rośnie od zachwytu!!!
Miłość piękna jest ,
miłość nie ma końca
miłość szczęśliwa jest ,
gdy jest gorejąca .
gdy ciepły płomień
zaczyna się wypalć .
człowiek od człowieka
zaczyna sie oddalać ,
Miłość jest piękna ,
Piękniejsza od słońca ,
Ale tylko wtedy ,
Gdy trwa do końca .
miłość nie ma końca
miłość szczęśliwa jest ,
gdy jest gorejąca .
gdy ciepły płomień
zaczyna się wypalć .
człowiek od człowieka
zaczyna sie oddalać ,
Miłość jest piękna ,
Piękniejsza od słońca ,
Ale tylko wtedy ,
Gdy trwa do końca .
Kochaj mnie dopóki jestem
W jedno złączyłeś serc naszych bicie
Sprawiłeś, to jednym ciepłym gestem
Często, więc myślę o tym skrycie
Wiec kochaj mnie, kochaj dopóki jestem
Na firmamencie gwiazdy zapalałeś
Aby w ich świetle skąpać mnie całą
Szczęście tak ulotne podarowałeś
Darzyłeś pieszczotą moje ciało
Muśnięciem warg namiętność zbudziłeś
Dotykiem dłoni i traw szelestem
W przepaść pragnień rzuciłeś
Wiec kochaj mnie, kochaj dopóki jestem
A teraz chcesz, by cisza
Twój ślad zatarła
Robisz wszystko, by w sercu nic nie pozostało
By dusza moja w cierpieniu skonała, umarła
Serce kochane drugiemu sercu ból zadało
Nie odchodź w ten sposób, nie tak
Bo wiem, ze w sercu Twoim nadal jestem
Prześlij, niewielki jeden znak
I kochaj mnie mocno, kochaj dopóki jestem...
W jedno złączyłeś serc naszych bicie
Sprawiłeś, to jednym ciepłym gestem
Często, więc myślę o tym skrycie
Wiec kochaj mnie, kochaj dopóki jestem
Na firmamencie gwiazdy zapalałeś
Aby w ich świetle skąpać mnie całą
Szczęście tak ulotne podarowałeś
Darzyłeś pieszczotą moje ciało
Muśnięciem warg namiętność zbudziłeś
Dotykiem dłoni i traw szelestem
W przepaść pragnień rzuciłeś
Wiec kochaj mnie, kochaj dopóki jestem
A teraz chcesz, by cisza
Twój ślad zatarła
Robisz wszystko, by w sercu nic nie pozostało
By dusza moja w cierpieniu skonała, umarła
Serce kochane drugiemu sercu ból zadało
Nie odchodź w ten sposób, nie tak
Bo wiem, ze w sercu Twoim nadal jestem
Prześlij, niewielki jeden znak
I kochaj mnie mocno, kochaj dopóki jestem...
Nauczysz mnie kochać ludzi?
Słyszeć melodię serca ich...
Nie wykorzystywać ponad siły,
Dobrym dla nich być...
Pozwól mi patrzeć sercem
Bo oczy przyzwyczajają się
Do widoku nędzy, głodnych dzieci
I nie odróżniają, co dobre, a co złe...
Naucz mnie sprawiedliwym
Pracodawcą dla nich być,
Szanować człowieka i jego
Kosztem się nie bogacić...
Chcę umieć ocierać cudze łzy,
A najlepiej pomóc uniknąć ich...
W pracy miłą atmosferę tworzyć,
By chętnie do niej przychodzić...
Decyzją źle podjętą nie gnębić, by
Nikt nie musiał przeze mnie cierpieć...
A gdy ktoś oczekuje pomocy
- Nie chować się w cień...
Dzielić się nawet odrobiną
I pomóc przetrwać najgorsze,
By zły czas szybciej minął...
Więc kto pomoże mi
Odszukać źródełka dobra
We wnętrzu mym?
Ono nigdy nie zasycha,
Jak czas na nikogo nie czeka...!
Muszę, więc szybko go łapać
Już w locie, z daleka...
I bardzo bym jeszcze chciała
By z nas powstała,
Chociaż grupa mała,
Która jednakowy ma cel
- Darować innym każdy dzień!
Słyszeć melodię serca ich...
Nie wykorzystywać ponad siły,
Dobrym dla nich być...
Pozwól mi patrzeć sercem
Bo oczy przyzwyczajają się
Do widoku nędzy, głodnych dzieci
I nie odróżniają, co dobre, a co złe...
Naucz mnie sprawiedliwym
Pracodawcą dla nich być,
Szanować człowieka i jego
Kosztem się nie bogacić...
Chcę umieć ocierać cudze łzy,
A najlepiej pomóc uniknąć ich...
W pracy miłą atmosferę tworzyć,
By chętnie do niej przychodzić...
Decyzją źle podjętą nie gnębić, by
Nikt nie musiał przeze mnie cierpieć...
A gdy ktoś oczekuje pomocy
- Nie chować się w cień...
Dzielić się nawet odrobiną
I pomóc przetrwać najgorsze,
By zły czas szybciej minął...
Więc kto pomoże mi
Odszukać źródełka dobra
We wnętrzu mym?
Ono nigdy nie zasycha,
Jak czas na nikogo nie czeka...!
Muszę, więc szybko go łapać
Już w locie, z daleka...
I bardzo bym jeszcze chciała
By z nas powstała,
Chociaż grupa mała,
Która jednakowy ma cel
- Darować innym każdy dzień!
Wołasz mnie myślami…
biegnę do ciebie z wiatrem…
Pachnąca jesiennymi kwiatami.
Niosę w dłoniach dla ciebie
senne marzenie by ukoić tęsknotę,
pozostawić wspomnienie.
I już uśmiech rozjaśnia Twoją smutną twarz
znów słyszysz słowa,
które dobrze znasz.
Za oknem wszystko otulone
nocy cieniem, znów się cieszymy
tych chwil istnieniem.
Czasem jestem tylko promieniem
księżyca. a niekiedy gwiazdą
spośród tysiąca gwiazd.
Czasami, jestem zabłąkaną kroplą deszczu,
Która spływa po szybie w ten samotny czas.
Znów nocą, myślami wołasz
mnie do siebie, twoje myśli niespokojne
budzą mnie ze snu.
Ale serce z drugim sercem,
milcząc, wiedzą to,
co chcą powiedzieć i mówią to bez słów…..
biegnę do ciebie z wiatrem…
Pachnąca jesiennymi kwiatami.
Niosę w dłoniach dla ciebie
senne marzenie by ukoić tęsknotę,
pozostawić wspomnienie.
I już uśmiech rozjaśnia Twoją smutną twarz
znów słyszysz słowa,
które dobrze znasz.
Za oknem wszystko otulone
nocy cieniem, znów się cieszymy
tych chwil istnieniem.
Czasem jestem tylko promieniem
księżyca. a niekiedy gwiazdą
spośród tysiąca gwiazd.
Czasami, jestem zabłąkaną kroplą deszczu,
Która spływa po szybie w ten samotny czas.
Znów nocą, myślami wołasz
mnie do siebie, twoje myśli niespokojne
budzą mnie ze snu.
Ale serce z drugim sercem,
milcząc, wiedzą to,
co chcą powiedzieć i mówią to bez słów…..
Potańcz ze mną przy świecy
Posłuchaj Rawela
Poczytam ci wiersze
Nie myśl że niedziela
Potańcz ze mną w rumiankach
Pohulaj na sianie
Zapalę duży ogień
I serca nie złamię
Potańcz ze mną na piasku
W noc ciepłą lipcową
I tul się w sennym tańcu
Z wtulona mocno głową...
Posłuchaj Rawela
Poczytam ci wiersze
Nie myśl że niedziela
Potańcz ze mną w rumiankach
Pohulaj na sianie
Zapalę duży ogień
I serca nie złamię
Potańcz ze mną na piasku
W noc ciepłą lipcową
I tul się w sennym tańcu
Z wtulona mocno głową...
czwartek, 8 stycznia 2009
- ..To Ty co mi nie pozwolisz spać...to Ty...co jesteś w mych myślach...to Ty co mnie uwodzisz..To Ty co mówisz że kochasz....a to zwykła ja...samotna...smutna....czasem płacząca...ale jest cos... tak właśnie nadzieja...która mnie prowadzi...
Etykiety:
Potańcz ze mną przy świecy
Subskrybuj:
Posty (Atom)






