wtorek, 20 stycznia 2009

Ulicami szczęście człapie
jesień chłodzi, twarz jak papier
mija ludzi, aut szpalery
„złapię grypę bez kozery”

„znajdę sobie kącik ciepły
aby siły me okrzepły
gdzie za wikt i opierunek
dam skosztować szczęścia trunek”

w sklepie więc zaczepia ludzi
może w kimś współczucie wzbudzi
nikt nie spojrzy na nie wcale
w zakupowym trwając szale

jeden z drugim z wózkiem lata
jakby nadszedł koniec świata.
„Tu ludziska zbyt zajęci
może w domach się poszczęści”

lecz nadzieja szybko pryska
trudno będzie tu coś zyskać
mama czas ma już zabity
przez seriali mnogie „hity”

zaś przy drugim odbiorniku
tata sportu ma bez liku
dziecko zaplątane w „sieci”
z wypiekiem w czacie siedzi.

po mieszkaniach się błąkało
lecz narzucać się nie chciało
„Z nimi mieszkać? czysta strata
gdyby się z takimi zbratać”.

Jaki morał stąd wynika?
Chwytaj szczęście, szybko znika.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz